niedziela, 3 września 2017

Skierniewicki Bieg im. Edmunda Jaworskiego

W ubiegłym roku zaskoczyła mnie wiadomość, że w pobliskich Skierniewicach organizowana jest nowa impreza biegowa pod nazwą "Skierniewicki Bieg im. Edmunda Jaworskiego". Pierwszy znak zapytania - kim był Edmund Nowicki? :) Krótka lektura na stronie biegu i już wszystko jasne.
Niestety wtedy inne plany kolidowały mi ze startem w tej imprezie. Bacznie jednak obserwowałem jej rozwój i w tym roku zdecydowałem, że na pewno wezmę udział. Muszę przyznać, że najbardziej kierowała mną ciekawość, jak ta impreza wygląda od środka, ponieważ z zewnątrz robi bardzo profesjonalne wrażenie. Jest kilku mocnych sponsorów, trasa z atestem PZLA, są znani sportowcy w roli celebrytów oraz szybcy biegacze. Na papierze wszystko gra!

Mimo, że w tym roku pogoda mówiąc delikatnie "nie rozpieszczała" to nikt z naszej trójki (Konrad, Michał i ja) nie myślał o rezygnacji. Od samego rana aż do startu biegu padało, a momentami lało. Trudno. Wyjechaliśmy trochę wcześniej, żeby jeszcze odebrać pakiety. Odbiór szybko i bez problemów. Po przeglądzie zawartości pakietów pierwsza miła niespodzianka - na bogato! Dwie butelki wody, smoothie z nasion Chia, trzy batony z muesli, dezodorant Adidasa oraz koszulka techniczna. Nieźle. 
W międzyczasie spotkałem kilku znajomych i przypomniałem sobie jak to fajnie startować w biegach i zobaczyć niektóre mordeczki :) Ku mojemu zaskoczeniu pojawił się również Paweł Raczyński - zwycięzca i rekordzista trasy Biegu Chełmońskiego sprzed dwóch lat, Rafał Krzeszewski - tegoroczny zwycięzca Biegu Chełmońskiego oraz Bartek Olszewski - warszawski biegacz. Pomyślałem sobie - ocho, będzie szybko! Chwilę pogadaliśmy i trzeba było lecieć na rozgrzewkę. W biurze zawodów kręcił się także BOBO - król kibiców, chyba w roli maskotki ;)

Za miasteczko biegowe robił Rynek w Skierniewicach, gdzie znajdował się Start i Meta biegu. Idealnie. Po krótkiej rozgrzewce prowadzonej przez Bartka Olszewskiego trochę potruchtaliśmy i stanęliśmy na starcie. Po remoncie rynku nawierzchnia w jego obrębie wykonana jest z kostki, więc trzeba było mocno uważać, aby się nie poślizgnąć, ani nie skręcić kostki. Startujemy!

Był to mój pierwszy start w biegu ulicznym w tym roku i trochę mnie poniosło. Zakładałem sobie bieg w okolicy 5 min/km, gdy tymczasem pierwszy kilometr wyszedł 4:37! Pomyślałem sobie "zwolnij, bo zapłacisz za to". Drugi kilometr 4:49 - "za szybko". Trzeci 4:47. Hmm... Czułem się dobrze i wtedy zrewidowałem plan na ten bieg. Spróbuję utrzymać to tempo, a jak się uda to w końcówce jeszcze pocisnę. No i pocisnąłem :) Raptem jeden kilometr wyszedł mi równo po 5 min/km, reszta znacznie poniżej, a ostatni nawet 4:15!

Generalnie był to dla mnie bardzo przyjemny bieg. Na trasie pogadałem sobie w biegu z kilkoma ludźmi, pierwszy raz pobiegałem sobie po Skierniewicach, zrobiłem dobry jak na obecną formę wynik oraz przekonałem się, że przy odpowiednim nastawieniu władz można zamknąć ruch dla połowy miasta i zrobić bardzo przyjemną imprezę. Warto było wstać rano i trochę zmoknąć ;)


1 komentarz: